Sztuka jako część architektury. Kolekcja Baker McKenzie w Varso Tower

by redakcja

W biurze Baker McKenzie sztuka nie została potraktowana jako dekoracyjne dopełnienie wnętrza. Obrazy, reliefy, grafiki i obiekty zostały wpisane w architekturę ponad 4000-metrowej przestrzeni – pojawiają się w recepcji, salach spotkań i na korytarzach, tworząc osobną warstwę projektu. Kolekcja polskiej sztuki współczesnej zestawia różne pokolenia, techniki i języki wypowiedzi artystycznej, a jej wybór prowadzi do ciekawych dialogów z japandi i nowojorskim charakterem wnętrza.

Dlaczego sztuka trafia do biur?

Jeszcze niedawno dzieła sztuki w przestrzeniach biurowych kojarzyły się przede wszystkim z reprezentacyjnymi siedzibami dużych firm, gdzie obraz miał podkreślać prestiż miejsca. Dziś coraz częściej sztuka pojawia się w biurach jako świadomie projektowana warstwa przestrzeni. Przy tworzeniu kolekcji firmy sięgają po wsparcie galerii, kuratorów czy historyków sztuki, traktując ich wiedzę jako część procesu projektowego, a nie etap dodany na końcu.

To zmiana, która dobrze odpowiada na ewolucję samego biura. Skoro współczesne miejsce pracy ma być nie tylko funkcjonalne, ale również budować atmosferę, wspierać różne sposoby pracy i dawać użytkownikom poczucie przynależności, jego wyposażenie coraz częściej wykracza poza meble i materiały. Sztuka wnosi do wnętrza element, którego nie da się podporządkować funkcji – buduje głębsze doświadczenie, wzbudza emocje, pozwala się zatrzymać, pozostawiając przestrzeń na indywidualny odbiór.

Kolekcja zamiast dekoracji

W warszawskiej siedzibie Baker McKenzie, zaprojektowanej przez architektów z BIT CREATIVE, sztuka pojawia się tam, gdzie naturalnie spotyka się z codziennym doświadczeniem przestrzeni. Nie została zamknięta w reprezentacyjnej galerii ani podporządkowana jednemu motywowi. Prace towarzyszą użytkownikom w drodze przez biuro – są częścią recepcji, stref wspólnych, sal konferencyjnych i ciągów komunikacyjnych. Naturalne forniry, kamień, stonowana paleta kolorystyczna i miękkie światło tworzą spokojne tło, w którym dzieła mogą wybrzmieć.

W przypadku Baker McKenzie wybór dzieł od początku był częścią szerszej koncepcji miejsca. Kolekcję tworzono przy wsparciu Agaty Fijałkowskiej, historyczki sztuki, a punktem wyjścia była współczesna sztuka polska – zestawienie różnych narracji, postaw artystycznych i środków wyrazu, które wchodzą w dialog z przestrzenią i jej użytkownikami.

„Nie chcieliśmy projektować wnętrza, w którym sztuka pojawia się na końcu, jako ostatnia warstwa. Od początku traktowaliśmy ją jako jeden z elementów budujących atmosferę miejsca. Obraz czy obiekt może zmienić sposób, w jaki odbieramy daną przestrzeń – czasem przyciąga uwagę, a czasem działa niemal na granicy świadomości” – mówi Barnaba Grzelecki, architekt i założyciel BIT CREATIVE.

Różne języki, jedna przestrzeń

Kolekcja nie opiera się na jednej estetyce. Obok abstrakcyjnego malarstwa Agaty Bogackiej czy  Pauliny Włostowskiej pojawiają się przedstawienia figuratywne Olgi Mokrzyckiej-Grospierre, obok przestrzennych prac Xawerego Wolskiego i Agnieszki Wardy prace na papierze Romy Hałat i Piotra Młodożeńca.

Jej różnorodność nie jest przypadkowa. Zamiast szukać wspólnego języka wizualnego, kolekcja pozwala spotkać się różnym artystycznym wrażliwościom. Jedne prace operują gestem, kolorem, fakturą, inne wyraźnym rytmem, syntezą i uproszczeniem. Jedne wymagają dłuższego spojrzenia i wnikliwości, inne przyciągają i natychmiast koncentrują uwagę widza. Wspólnie tworzą zbiór, który współgra z wnętrzem i zaprasza odbiorców do własnych interpretacji.

Ważny jest także rozpięty w czasie charakter kolekcji. Spotykają się w niej doświadczenia artystów różnych pokoleń – od twórczości Romy Hałat, od lat 60 związanej  z łódzkim środowiskiem artystycznym, po prace współczesnych młodszych artystek i artystów, którzy kontynuują poszukiwania formalne i m.in. sięgają po abstrakcję.

Między Warszawą a Japonią

Jednym z ciekawszych tropów kolekcji jest jej relacja z lokalizacją. Baker McKenzie zajmuje trzy najwyższe kondygnacje Varso Tower, a rozciągająca się za przeszkleniami panorama Warszawy jest niemal kolejnym elementem wnętrza. W tym kontekście szczególnie interesująco działa „Syrena w pełni” Olgi Mokrzyckiej-Grospierre – współczesne przedstawienie symbolu miasta wzbogacone o osobiste narracje artystki.

Artystka maluje swoje syreny niemal jednym gestem, co przywodzi na myśl gest kaligraficzny. W tej pozornie prostej formie spotykają się dwa konteksty projektu: lokalny – związany z Warszawą – i bardziej odległy, wynikający z japońskich inspiracji wnętrza. Nie chodzi jednak o dosłowne cytaty, lecz o podobną wrażliwość na gest, rytm, oszczędność wyrazu, powściągliwość.

Podobne napięcie można odnaleźć w innych pracach. „White Circle” Xaverego Wolskiego wykorzystuje motyw koła i ręcznie lepionych terakotowych elementów, tworząc kompozycję o niemal medytacyjnym charakterze. Prace Romy Hałat z cyklu „Triady” budują z kolei swoją ekspresję poprzez warstwowość, wycięcia i fragmenty ukrytej pod powierzchnią struktury. W obu przypadkach znaczenie ma nie tylko przedstawienie, ale również sposób, w jaki dzieło odsłania się przed odbiorcą – stopniowo, poprzez materiał, rytm i powtarzalność.

Architektura jako tło, nie konkurencja

Dzieła pojawiają się w miejscach, w których mają odpowiednią przestrzeń do „oddychania” – na większych płaszczyznach ścian, przy ciągach komunikacyjnych czy w strefach, gdzie naturalne światło zmienia się w ciągu dnia.

To szczególnie widoczne jest przy pracach abstrakcyjnych. Kompozycja Agaty Bogackiej, operująca przejściami tonalnymi i napięciem pomiędzy płaszczyznami barwnymi, czy obraz Pauliny Włostowskiej, stający się układem rytmu, koloru i linii, świetnie wpisują się w miejsca ekspozycji.

„Architektura biura jest dość spokojna, dlatego mogliśmy pozwolić sobie na większą różnorodność w sztuce. Nie zależało nam na tym, żeby każda praca była dopasowana kolorystycznie do wnętrza. Ciekawsze było stworzenie sytuacji, w której architektura i dzieło pozostają wobec siebie w lekkim napięciu” – dodaje architekt Barnaba Grzelecki, założyciel pracowni BIT CREATIVE.

Od gestu do materiału

Kolekcja zwraca uwagę także na sam sposób powstawania prac. Jej różnorodność widać nie tylko w tematach czy stylistyce, ale również w samym podejściu do materiału. Roma Hałat wykorzystuje papier, tusz i warstwowość, Xawery Wolski buduje kompozycję z terakotowych elementów, Agnieszka Warda eksperymentuje z przedmiotami i materiałami codziennego użytku, a Paulina Włostowska odwołuje się do tradycji tkaniny, grafiki warsztatowej i wizualnego języka socmodernizmu.

To sprawia, że sztuka w biurze jest bogatym doświadczeniem wizualnym. Skala, faktura i światło pracujące na powierzchni dzieła wpływają na to, jak je odbieramy. Niektóre ujawniają swoją strukturę dopiero przy bliższym kontakcie, zmieniając się wraz z odległością. Jeszcze inne, jak prace Piotra Młodożeńca, wprowadzają do spokojnego wnętrza bardziej zdecydowany rytm i kolor.

Dzięki temu kolekcja nie tworzy zamkniętej opowieści. Jest raczej zbiorem różnych punktów widzenia – podobnie jak samo współczesne biuro, w którym nie ma już jednego modelu pracy, jednego tempa ani jednego sposobu korzystania z przestrzeni.

Sztuka jako kolejna warstwa architektury

Kolekcja Baker McKenzie wpisuje się w szerszą zmianę w myśleniu o współczesnym biurze, w którym architektura coraz częściej staje się przestrzenią dla kultury, sztuki i indywidualnego doświadczenia. Współpraca architekta z ekspertem w dziedzinie sztuki nie sprowadza się tu do wyboru dzieł, które dopełnią gotowe wnętrze. To proces budowania wielowarstwowej przestrzeni, w której architektura i sztuka pozostają ze sobą w dialogu, wzajemnie wpływając na sposób jej odbioru.

Siłą tej kolekcji jest właśnie jej różnorodność. Zamiast jednej estetyki oferuje wiele języków, perspektyw i wrażliwości, dzięki czemu nie zamyka przestrzeni w jednej interpretacji. Dzieła  od początku są czymś więcej niż elementem aranżacji – współtworzą charakter miejsca, budują jego tożsamość i nadają codziennemu doświadczeniu wymiar, którego nie sposób zaprojektować wyłącznie za pomocą materiału, formy czy światła.

design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito
design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito
design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito
design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito
design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito
design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito
design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito
design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito
design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito
design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito
design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito
design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito
design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito
design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito
design: Bit Creative Barnaba Grzelecki photos: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito

Related Posts

Leave a Comment